Wakacje w Sudetach - czerwiec 2013
Statystyki
Max wyskość |
Przewyższenia |
Ilość km |
Dzień |
Gdzień na szlaku - okolice Skalnych Grzybów 726m |
+/- 76m |
4,2km |
2 dzień |
Wolarz 852m |
+/- 735m |
19,8km |
3 dzień |
Okolice skały Hrad 564m |
+/- 133m |
3,6km |
4 dzień |
Zieleniec 883m |
+/- 248m |
7,3km |
5 dzień |
|
Relacja
Dzień 1
Przyjazd do Szczytnej i aklimatyzacja. Wynajęliśmy drewniany domek u podnóży Wolarza (G. Bystrzyckie). Poza aklimatyzacją, zwiedzeniem wioski i spacerami z psiakiem nie robiliśmy zbyt wiele. Dzień 2 Drugiego dnia wyrwaliśmy w komplecie na spacer w okolicach Skalnych Grzybów w Górach Stołowych. Pies wniebowzięty a Emilka leniwa. Bardziej rajcuje ją wspinanie niż chodzenie - hmmmm... :-) Dla nas tereny eleganckie. Ogromnie pozytywne wrażenie zrobił na mnie potok zabarwiony na mocno herbaciany kolor (akwarystyczny schiz :-) ). Poza tym wypadem - łażenie z Psem po Szczytnej, nauka jazdy na rolkach Emilki i szaleństwa na placu zabaw. Dzień 3 Z samego rana wyrwałem z Bilbem w góry. Najpierw na grzbiet Wolarza do Polanicy Zdrój a potem żółtym szlakiem przez przez Zamek na Szczytniku z powrotem do domku. Wyszło około 20 km. Pies okazał się świetnym kompanem aczkolwiek pod koniec marszu widać że miał już chyba bardzo dość. Tego dnia wyrwaliśmy się jeszcze wszyscy na Narożnik w Górach Stołowych. Pies dał się jeszcze wyciągnąć wieczorem na krótki spacer ale zrobił to bardzo niechętnie... ;-) 2 dzień
3 dzień
4 dzień
Zapowiadano upały więc padło na Ardszpaskie Skalne Miasto. Wybór był dobry bowiem temperatura tam nie była aż tak odczuwalna. Pojechaliśmy wszyscy. Ja z żoną bardzo zadowoleni (jakżeby mogło być inaczej :-) ) . Młoda początkowo zafascynowana. Początkowo... Pies przestraszony. Nie podobały mu się schody no i ... ludzie (ma coś ze mnie :-) ). Fajna wycieczka no i dla nas nowe doświadczenia takich terenach z czworonogiem i marudzącym małym dwunogiem. Tego dnia jeszcze pobiegałem ale było to bardzo "bolesne". 5 dzień Priorytet tego dnia był dla Eweliny. Wydarła ona z psiorem w Góry Stołowe. My w tym czasie zrobiliśmy z Emilką trip po Kudowie. Zwiedziliśmy muzeum zabawek i zjedliśmy obiad. Żonę z psem odebraliśmy popołudniu, po czym wyrwałem jeszcze na Zieleniec skąd uderzyłem do rezerwatu gdzie są bagna i torfowiska. Szlak od kurortu - makabra. Bez maczety nie podchodź. Niektóre krzaczory dziwnie przypominały barszcz i każde swędzenie teraz kiedy to piszę przysparza mnie o niemały stres :-/ Sam rezerwat dość przyjemny ale szału nie było. Ogólnie krótki wypad in plus. 6 dzień Niestety tylko powrót do domu. Podsumowując: Urlop niezbyt długi ale udany. Obcowanie z górami posiada całkiem inny wymiar kiedy nie ciąży nad człowiekiem rychły powrót do domu. Pogoda aż za dobra (momentami upał mocno dawał się we znaki). 4 dzień
5 dzień
|
1 dzień
2 dzień
3 dzień
4 dzień
5 dzień
| ||||||





































































