Beskid Śląski z Emilką - maj 2010
|
Miało być ambitnie, ale i tak wyszło nieźle. Ponieważ miałem spędzić cały dzień z Emilką, zaplanowałem mały tour po pobliskich Beskidach. Prognozy pogody nie zapowiadały niczego dobrego, więc wymyśliłem kilka krótkich etapów, z których w razie oberwania chmury można było szybko wrócić do samochodu albo schować się pod jakiś dach.
Start i pierwsze lądowanie w Jaworzynce. Na zewnątrz mżawka, więc uzbroiłem malucha w parasol i ruszyliśmy. Zielonym szlakiem. Po około 15 minutach, dotarliśmy w miejsce styku trzech granic państw — Zimbambwe, Zambii i Botswany ;-). Na miejscu spoczęliśmy pod sporą altaną, gdzie można nawet coś wrzucić na ruszt. Tam pojedliśmy, obfotografowaliśmy cały teren i po niedługim czasie wróciliśmy do samochodu, bo pogoda nie miała zamiaru się poprawić. Drugi etap to Koniaków i jego przyległe wzniesienia. Na chwilę przestało padać, ale widoczność była prawie zerowa. Zaparkowaliśmy pod restauracją i ruszyliśmy na Ochodzitą (895 m n.p.m.). Po drodze nawiedziliśmy barak z suwenirami — teraz mam w domu dwa ćwierkające ptaki: żywy i porcelanowy ;-). Na szczycie mleko, więc szybki odwrót. Kolejny szczyt, czyli Koci Zamek, zdobyliśmy jeszcze szybciej — jakieś dwie minuty. Zaczęło znowu kropić, więc nie zabawiliśmy tam długo. W Istebnej odwiedziliśmy fajną restaurację, gdzie zjedliśmy obiad, po czym pojechaliśmy — mijając prezydencki zamek — do Wisły. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy tamie nad Jeziorem Czerniańskim. Kilka fotek i decyzja o powrocie do domu. Gdzieś przed Ustroniem zaczęło się jednak wypogadzać. Zacząłem się zastanawiać, jaką atrakcję jeszcze zaaplikować brzdącowi. Czantoria czy Leśny Park Niespodzianek? Padło na to drugie — i dobrze. Byliśmy tam już wcześniej, ale rok temu małą niewiele to interesowało. Teraz było zupełnie inaczej. Na dodatek wyszło słońce. Na koniec obejrzeliśmy pokaz ptaków drapieżnych i po wszystkim zebraliśmy się już po raz ostatni do samochodu. Inauguracja z Emilką bardzo udana — mimo niepogody. Fajnie tak — całkiem inne doznawanie gór :-) |
































