Czerwone Wierchy - październik 2008
|
Statystyki
Relacja
Przez wspaniałą pogodę postanowiłem zmienić moje plany. Po raz drugi skusiłem się na wypad na Czerwone.
Start 8:00 Kiry 12 złotych opłaty za postój na „nie strzeżonym, ale bezpiecznym” jak to rzekł pan góral, parkingu. Dolinę Kościeliską choćbym tam bywał co roku zawsze mile wspominam. Jest po prostu przepiękna. Jedyny minus to toi-toje. Jeszcze tych brzydali nie widać a już czuć smród tej chemii której używa się również w kolejowych toaletach. FUJ ! Po jakiejś godzinie byliśmy w Tomanowej Dolinie. Tam rozgrzewając mieście i docierając płuca po kolejnej godziniee minęliśmy rozwidlenie kierujące do Cichej Doliny przez Tomanową Przełęcz. Całe podejście od końca Kościeliskiej było przyjemne i oferowało wspaniałe widoki. Do samego Ciemniaka podziwialiśmy m.in. Kominiarski i Starorobociański Wierch, Bystrą, Kamienistą, Rohacze, a nawet Babią i Pilsko. Na szczycie dosyć tłoczno, ale jakie widoki. Tatry Wysokie odsłoniły swoje oblicze z Krywaniem na czele. Dalej Hrube, Wysoka, Mięgusz, Rysy, bliżej Świnica, a w oddali Lodowy. Miodzio. Zrobiliśmy około pół godziny przerwy na posiłek, fotki i kilka telefonów. Na Krzesanicy spędziliśmy tylko moment, podziwiając głównie północne stoki. Z Małołączniaka skierowaliśmy się niebieskim szlakiem w kierunku Przysłopu Miętusiego. Mozolnie się schodziło ( raz w śniegu, raz po drobnych osuwających się kamieniach ) Nogi odetchnęły dopiero w lesie kiedy upad zelżał. Z Przysłopu skierowaliśmy się na ostatni etap czyli na czerwony szlak prowadzący do Nędzówki. Fajna ścieżka na finisz. Troszkę pod górkę, potem z górki i po chwili wylądowaliśmy na Drodze pod Reglami. Stamtąd już tylko 10 minut do samochodu. Całość około 9 godzin spokojnego marszu z wieloma przerwami na obcowanie z naturą… Niestety powrót do domu naszymi zakorkowanymi drogami zepsuł mi na chwilę nastrój, ale bardzo szybko mi przeszło…
| |||||||||


























