Mała Fatra - październik 2017
|
Statystyki
Relacja
-Równe miesiąc temu byłem w pobliskich i częściowo tych samych miejscach. Czemu znowu tam? Kto raz był na Małej Fatrze wie dlaczego :-).
W składzie ja i Baca wyruszyliśmy dzisiaj po godzinie szóstej rano do Stefanovej. W założeniach było kilka wariantów, ale padło na ten, który przebiega przez Wielki Rozsutec. Start 9 rano - wspomniana wcześniej Stefanova. Najpierw żółtym szlakiem na Vrchpodziar, s. a następnie zielonym, jeszcze nieprzebytym, alternatywnym dla Dierów, który ciągnie do Pod Tanecnicou i dalej już niebieskim na Medzirozsutce. Tam pierwsza przerwa i dalej cel - Velky Rozsutec. Na szczycie druga przerwa i cel - s.Medziholie. Tam trzecia przerwa i zmiana ubrania - ociepliło się. Kontynuując - kolejny nieprzebyty jeszcze odcinek, czyli żółty szlak/łącznik/skrót, omijający Stoha. Chyba najmniej ciekawy etap. Od Chrbatu Stohu znów na główną grań i powędrowaliśmy w przepięknej scenerii na Polundowy Grun. Czwarta przerwa i zejście do schroniska Chata na Gruni. Odcinek fatalny ze względu na wyślizganie w połączeniu z dużą stromizną. Bez kijów nie podchodź ;-). W schronisku ostatnia już przerwa, kofola oraz grochówka. Ostatni odcinek to zejście niebieskim szlakiem do parkingu. Podsumowując: Pogoda i aura wspaniałe. Mała Fatra jak zwykle urokliwa. Dzięki Baco za towarzystwo. Do zaś. |
Kilka fotek Bacy.
| ||||||||

































