Urlop w górach - czerwiec/lipiec 2016
Statystyki
Max wyskość |
Przewyższenia |
Ilość km |
Dzień |
Pod Sokolicą 774m |
+/- 579m |
7,6km |
2dzień |
Predne Solisko 2117m |
+/- 285m |
1,7km |
3dzień |
Lubań 1182m |
+/- 954m |
21,9km |
5dzień |
Jameriska 694m |
+129m -3m |
1,7km |
6dzień |
Gęsia Szyja 1489m |
+/- 453m |
9km |
7dzień |
|
Relacja
Już po wczasach.
Zleciało bardzo szybko, ale wiadomo, że wszystko co fajne, mija błyskawicznie. Miejscówkę dorwaliśmy w miejscowości Huba w Gorcach niedaleko Zalewu Czorsztyńskiego. Stamtąd uderzaliśmy raz po raz w pobliskie okalające nas góry, oraz inne atrakcje. Pierwszy dzień - przyjazd, aklimatyzacja, oraz wycieczka do miejscowości Kluszkowce gdzie rozgrzaliśmy się wędrując po ścieżce przyrodniczej wąwozem papieskim. Potem 2 zjazdy najdłuższym torem saneczkowym w Polsce (całkiem fajny) i odwiedziny na ruinach zamku w Czorsztynie. Drugi dzień - pogoda nieciekawa, ale nie na tyle żeby rezygnować z założonych celów. Z Krościenka wyruszyliśmy na Sokolicę. Skały mokre i śliskie - zwłaszcza w eksponowanym odcinku trasy, ale dla małej kozicy nie było żadnego problemu - (tata był dumny ;-) ). Widoki na górze ledwo co, ale nie szkodzi. Druga część dnia, to Niedzica i tamtejszy zamek, oraz zapora. Trzeci dzień - pogoda murowana i wyjazd w Tatry Słowackie. Ze Strbskiego Plesa wjechaliśmy wyciągiem pod Predne Solisko skąd czerwonym szlakiem weszliśmy na szczyt. Emilka w świetnej formie i świetnym humorze. Trzeba było ją doganiać :-). Widoki i panorama z góry bardzo ładne. W schronisku gulaszowa i ciapana kofola :-). W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Zakopane celem uatrakcyjnienia wyjazdu dla młodej. Czwarty dzień - Najpiękniejsza pogoda. Tym razem nieco inaczej. W Szczawnicy wypożyczyliśmy rowery. Czerwonym szlakiem wzdłuż wijącego się Dunajca, bardzo ciekawą drogą rowerową (miejscami niezbyt bezpieczną) pojechaliśmy do Sromowców Niżnych. Tam posiłek i powrót do Szczawnicy tą samą trasą. Wieczorem uskuteczniłem jeszcze spacer na grzbiet zbocza, na którym umiejscowiona jest nasza wioska. Piąty dzień - samemu na szlak w Gorce. Nowym - niebieskim szlakiem do przeł. Pod Kotelnicą. Dalej czerwonym GSB na wschód w kierunku Lubania. Na Lubaniu zbudowali bardzo ładną i wysoką wieżę widokową. Rewelacja. Taka tendencja na zalesionych wierzchołkach mi się bardzo podoba. Na szczycie odpoczynek i błyskawiczny powrót po własnych śladach, ponieważ zgoniła mnie zbliżająca się burza, która jednak na szczęście mnie ominęła. Szósty dzień - Jaworki, Wąwóz Homole. Z wąwozu dotarliśmy do Szałasu Bukowinka i stamtąd zjechaliśmy wyciągiem krzesełkowym do Jaworek. Wracając w kierunku Szczawnicy zahaczyliśmy o Wodospad Zaskalnik w Beskidzie Sądeckim. Reszta dnia to atrakcje dla Emi w postaci parku linowego. Była pierwszy raz i poradziła sobie świetnie! Siódmy dzień. Pożegnanie Tatr. Wycieczka z Wierchu Porońca na Rusinową Polanę i Gęsią Szyję. Pogoda idealna na wyprawę w Tatry. Wszyscy zadowoleni i nasyceni fantastycznymi widokami. Ósmy dzień - powrót do domu. Podsumowując - rewelacyjne, bardzo aktywnie spędzone wczasy. Plan wykonany w 150%. Wszyscy jesteśmy bardzo zadowoleni. 2 dzień
3 dzień
5 dzień
6 dzień
7 dzień
|
1 dzień2 dzień3 dzień4 dzień5 dzień6 dzień7 dzień |
|
| ||||
|
| ||||
| gęsia_szyja.gpx |


















































































































