Mała Fatra - Ferrata HZS - czerwiec 2019
|
Statystyki
Relacja
Aż wstyd przyznać, że to dopiero drugi wypad w góry w tym roku.
Cóż. Przyczyn było kilka. Nadzieję trzeba mieć na poprawę. Padło tym razem na cel namierzany już onegdaj, czyli dosyć nową ferratę, zainstalowaną na Małej Fatrze Luczańskiej niedaleko Martina. Skład Ja i Baca. Z parkingu w Martinie Strane wystartowaliśmy "uzbrojeni" w obowiązkowy szpej ;-) szlakiem czerwonym. Długo, długo nic się nie wydarzyło. Ot szlak doliną wzdłuż rwącej rzeczki. Trochę jak w dolinie Prosieckiej w Górach Choczańskich. Dopiero po około godzinie człapania napotkaliśmy na pierwsze liny. Odtąd zrobiło się bardzo sympatycznie. Miejscami nawet można było się poczuć odrobinę niekomfortowo ( zwłaszcza na mokrej i wyślizganej skale ). Pod koniec ferraty są dwie opcje. Krótsza i dłuższa (ta druga rzekomo trudniejsza). Wybraliśmy dłuższą. Potem jeszcze kawałek i wylądowaliśmy na Martińskich Holach. W bufecie ciapowana kofola. Będąc już prawie na górze nie omieszkaliśmy wejść na szczyt Wielkiej Luki. Tam już pułap chmur i niewiele z widoków. Ciut poniżej było dużo lepiej. Ogólnie pogoda dopisała. Powrót szlakiem żółtym, co rusz poprzecinanym skrótami. Podsumowując: Rejon szału nie robi, ale ferratka całkiem fajna. Dobrze, że udało się gdzieś wyrwać. Pozytywny dzień. Do zaś. Kilka filmików z ferraty
|
Fotki Bacy | ||||||||




























