Beskid Żywiecki - styczeń 2026
Statystyki
Max wysokość |
Przewyższenia |
Ilość km |
Jałowiec 1111m |
+/- ok. 1160m |
22km |
|
Relacja
Podczas świąt wpadłem na pomysł, żeby pierwszego stycznia wybrać się na szlak. Zastanawiałem się tylko, dokąd uderzyć. Potem jakoś samo się ułożyło – po dacie. Od pewnego czasu wszędzie rzucają mi się w oczy powtarzające się jedynki. Tak, wiem – czary-mary, szmery-bajery. Ale pomyślałem: jaki szczyt ma 1111 metrów? Kiedy padło na Jałowiec, zwieńczyłem szereg jedynek godziną z meldunku.
Wyjazd z domu przed szóstą rano. Temperatura około zera, drobna mżawka. Po drodze, przy drodze i na drodze, spotkałem jeszcze sporo postaci niczym z „The Walking Dead”. Ot - sylwester. Drogi czarne, wyżej w górach czarno-białe, ale dało się jechać bez niekontrolowanych poślizgów. Do Koszarawy Ciche dotarłem po ósmej. Po drodze zatrzymałem się na mojej ulubionej stacji BP w Żywcu – bagieta z łososiem i kawa obowiązkowo. Na Jałowcu postanowiłem zrobić zdjęcie o 11:11. Jak to często bywa, stanąłem na szczycie ponad godzinę wcześniej. Ku mojemu zaskoczeniu, niegdyś otwarta wiata została przerobiona na zamykany szałas. To tam przeczekałem do ustalonej godziny. Po tym „rytuale” ruszyłem żółtym szlakiem w kierunku Koszarawy. Po zejściu, już niżej niż start wycieczki, wdrapałem się na Łosek/Lasek. Po drodze zahaczyłem o Chatę Lasek/Elektryków. Co prawda była wynajęta przez grupę ludzi na sylwestra, ale nie mieli żadnych problemów, abym się ogrzał i coś zjadł. Nawet zaproponowali coś ciepłego do picia. Powrót do Koszarawy Ciche zrobiłem poza szlakiem, ścieżką równoległą do głównej drogi z Jeleśni. Pogoda była całkiem znośna: lekki mróz, delikatny wiatr, miejscowe przejaśnienia, pułap chmur na wysokości Jałowca. Ludzi niewiele. Śniegu w miejscach nieprzetartych lub nawianych – maksymalnie powyżej kostki. Fajny dzień – świetne rozpoczęcie roku.
|
| ||
















