Góry Kamienne, Góry Stołowe - kwiecień 2026
Statystyki
Max wysokość |
Przewyższenia |
Ilość km |
Dni |
Szeroka 842m |
+ ok.850m - ok.625m |
ok. 19km |
1 dzień |
Róg 715m |
+ ok.490m - ok.700m |
ok. 20km |
2 dzień |
|
Relacja
Jak zapowiedziałem, tak uczyniłem.
Cykl „Chwasty i Krzoki” został oficjalnie rozpoczęty w Święta Wielkanocne 2026 r. Przy okazji przetestowałem dwa prezenty urodzinowe od żonki — aktualny gift, czyli 70‑litrowy plecak, oraz prezent sprzed iluś tam lat — namiot. Na cel dwudniowej włóczęgi wybrałem mało popularne sudeckie tereny: trasy w Górach Jastrzębich i Kruczych (zaliczanych do Gór Kamiennych) oraz północno‑zachodnią krawędź Gór Stołowych. W całości była to około 40‑kilometrowa pętla z noclegiem w namiocie. W wędrówce towarzyszył mi Tomek. Start — Okrzeszyn, parking przy kościele pw. Narodzenia Najświętszej Marii Panny. Tam — msza wielkanocna. Przed samym startem, około godziny 10:30, wciągnąłem szybkie śniadanie i ruszyliśmy asfaltem (najpierw niebieskim, potem czerwonym szlakiem) w kierunku czeskiej granicy. Po niedługiej chwili asfalt się skończył, a szlak ponownie zmienił kolor — tym razem na zielony. Od tego momentu zaczęło się dość strome podejście na najwyższy szczyt Gór Jastrzębich — Joński Wierch (697 m). Fajna trasa: grzbietowa, ze skałkami, momentami widokowa. Praktycznie cały dzień wędrowaliśmy po granicy polsko‑czeskiej. Z turystów w 90% mijaliśmy Czechów. Niedaleko przed wsią Beckov zeszliśmy w dół i przebrnęliśmy przez rozległą polanę. Dalej ponownie w górę i później nieopodal Bogorii, Końskiej Góry, Jaworowej i Wiązowej — aż do Wiązownej Przełęczy. Stamtąd poszliśmy jeszcze dalej na północ, żeby zdobyć zalesioną Szeroką (842 m), po czym zeszliśmy po własnych śladach na wspomnianą przełęcz. Ostatni etap pierwszego dnia to dojście czerwonym szlakiem na tzw. Krzyżówkę BHP, „wyposażoną” w wiatę i miejsce na ognisko. Tam rozbiliśmy namiot, rozpaliliśmy ogień i upiekliśmy sobie kolację. Po zmroku, około godziny ósmej, leżeliśmy już w śpiworach. A noc? No cóż — zimna. Cały dzień mocno wiało, ale było ciepło. W nocy wiało dalej i kilka razy padał deszcz. Śpiwory z komfortem +10°C na spanie w samej bieliźnie — to było trochę za mało. Musieliśmy się ubrać. Nad ranem temperatura spadła do 1,3°C. Po pobudce ciężko było się zmotywować, żeby wyjść na zewnątrz. No ale — mus to mus. Szybkie pakowanie majdanu i w drogę. Po godzinie ósmej wędrowaliśmy już raźnie na wschód. Najpierw zejście do Chełmska Śląskiego. Potem zmiana pasma na Góry Stołowe i wejście — przez urokliwe polany z rozśpiewanymi skowronkami — na Róg (715 m). Tam śniadanie. Ogólnie zimno: 3–6°C. Ciągle porywisty wiatr. Na szczęście słonecznie i widokowo. Nie spodziewałem się, że na tak „niszowych” terenach będzie tyle fajnych obrazków. Karkonosze z zaśnieżoną Śnieżką „towarzyszyły” nam praktycznie cały dzień. Z Rogu zeszliśmy ostrym upadem do Przełęczy Chełmskiej. Stamtąd weszliśmy znowu w pasmo Gór Kamiennych. Bardzo ładnym, granicznym grzbietem doszliśmy nad Okrzeszyn, do którego zeszliśmy poza szlakiem — leśnymi drogami. Podsumowując: Bardzo udany i zrealizowany zgodnie z planem wypad. Trochę nas przepiździało, ale cóż — trzeba wychodzić ze stref komfortu, żeby nie zgnić. Dzięki Tomek za towarzystwo i do zaś. 1 dzień
|
2 dzień
| ||||


















































