Kościelec - październik 2010
|
Statystyki
Relacja
Ostatniego października udało nam się uskutecznić jednodniówkę tatrzańską.
Chciałem na początku zrobić Banówkę i Trzy Kopy. Zmieniłem jednak plan na łatwiejszą opcję (nieco bardziej osłoniętą od porywistego wiatru, który i tak nas nieźle wydmuchał) czyli Kościelec. Tak więc wystartowaliśmy czarnym szlakiem – Doliną Suchej Wody w kierunku Hali Gąsienicowej. Tam znaleźliśmy się po około półtorej godziny. W Murowańcu zjedliśmy po zupie i bez marnowania czasu pognaliśmy nad Czarny Staw Gąsienicowy. Oblodzonym szlakiem (w połowie drogi nad staw włożyliśmy raki) dotarliśmy do kolejnego celu. Tam skierowaliśmy się na Karb gdzie naprawdę już solidnie wiało. Im wyżej tym mocniej. Chwilami zdarzało się, że było całkiem cicho i super ciepło (zwłaszcza w słońcu), jednak co rusz atakował w nas okropny wicher, który zmuszał do przytulania się do skały lub kucania na ziemi. I tak na sam szczyt. Tam już "wiuchało" bez przerwy. Na Kościelcu spędziliśmy może około 15 minut. Nie dało się dłużej. Po tym czasie powoli zeszliśmy na dół. Z Karbu skierowaliśmy się tym razem w drugą stronę, czyli w kierunku Kasprowego i dalej na rozstaju szlaków uderzyliśmy znów do Murowańca. Tam szybka kawa i zejście niebieskim szlakiem do Kuźnic przez Skupniów Upłaz. Reszta trasy przebiegła chodnikiem do ronda gdzie obok na parkingu czekał wóz bojowy. Podsumowując – bardzo udana ekspresówka tatrzańska Szkoda tylko, że było tak mało śniegu. Raki się przydały ale chwilami bardzo przeszkadzały. |
Kilka fotek zrobionych przez Marcina
| ||||||||








