Na wypasie czyli: BYK W GALOPIE
  • indeks
  • Strona Główna
  • Menu
  • NEWS
  • Kontakt
  • WYPASY
  • Statystyki
  • Byczy Ekwipunek
  • O BYKU
  • BYCZE ZDOBYCZE
  • BLOG

Kysucka Vrchovina - maj 2018

Statystyki
Max wyskość
Przewyższenia
Ilość km
Ladonhora
999m
+/- 1579
36,6km
Relacja

Kontynuując cykl eksploracji nieznanych mi dotąd zakamarków gór na Słowacji, wybrałem się tym razem w oddaloną niespełna sto kilometrów od domu Kysucką Vrchovinę.
Brzmi niepozornie? Ano brzmi. Przecież Vrchovina to po ichniemu wyżyna :-). 
Chrapkę na zwiedzenie tychże wzniesień miałem już od dawna.
​W końcu od wielu lat jeździ się na Małą Fatrę właśnie tamtędy. 
No dobra, ale w ogóle czy warto? Dziś już mam pewność. Warto jak cholera!. 
Auto zaparkowane w Budatinskiej Lehocie vis a vis Kysuckiego Novego Mesta, przy drodze równoległej do drogi głównej. 
Start 6:30. Trasa biegła początkowo przez w/w miejscowość, niebieskim szlakiem w górę w kierunku grzbietu najwyższej góry tejże  vrchoviny, czyli Ladonhory - 999m n.p.m. Warunki? Szaro, buro i ponuro. Najpierw mżawka, potem krople spadające cały czas z drzew. 
Krzaki mokre, z góry kapie, niewiele widać i ogólny mrok. Pogoda miała się poprawić około południa i na szczęście tak się stało. 
Szlak przez Landohorę biegnie zalesionym grzbietem (momentami było bardzo stromo). Podejście i zejście również strome. 
Dobrze, że akurat tam nie było błota, bowiem nie byłoby opcji się wdrapać. Po zejściu trafiłem na miejscowość Kubascikovci. 
Tam knajpa  i przerwa. Po uzupełnieniu elektrolitów wyruszyłem dalej. "Chodnik" z niebieskiego zmieniłem na czerwony na Sedle nad Melisovcami. 
Od tego czasu słoneczko zaczęło coraz mocniej przyświecać. Czerwony szlak dużo gorzej oznaczony, ale za to jak tam ładnie.  Z totalnie zalesionych terenów zrobiło się mega przestrzennie. Nie licząc Fatr, nie przypominam sobie gór, które miałyby tak olbrzymie i przepiękne łąki. Dziesiątki kilkusetmetrowych polan a z nich widoki na okalające wzniesienia (charakterem bardzo przypominające Beskid Wyspowy), oraz prezentujące się jako tło majestatyczne fatrzańskie szczyty. Przez kilka ładnych godzin wędrowałem kręcąc się wokół własnej osi jak bączek. 
Popołudniu zrobiło się bardzo ciepło a pułap chmur podniósł się o kilkaset metrów. Turystów spotkałem raz. Kilka osób z psami. Poza tym na odcinku ponad 30 kilometrowym NIKOGO! Czerwony szlak zmieniłem na zielony pod Kucerovkou. Stamtąd uderzyłem na północ do miejscowości Radola. Tam już asfaltem wróciłem do samochodu. 
Podsumowując. 
Nie ukrywam, że ostatnio mi się wiedzie :-). Nie dość, że warunki sprzyjają, to i nowo poznane miejsca okazują się bardzo atrakcyjne. 
I żeby nie było. Z niczym nie przesadzam ;-). Kysucka Vrchovina, to bardzo urokliwy zakamarek, który wg mnie jest nieznany i mało odwiedzany z tego powodu, że sterczy przed nim popularna Mała Fatra. Charakter tych gór skojarzył mi się najbardziej z Beskidem Wyspowym i Wielką Fatrą w skali mikro. Cóż, trzeba to po prostu zobaczyć. Ja tam na pewno jeszcze kiedyś wrócę.
Co do statystyk:
Plus 30 km przedeptane 10 godzin i 20 minut. Różnica wzniesień też niemała.
Ha, przeszedłem 1/3 z tego co przejechałem samochodem w jedną stronę :-). 
Przewiduję kilkudniowe zakwasy. Wspaniały dzień! 

Obraz

ladonhora.gpx
File Size: 154 kb
File Type: gpx
Pobierz plik


Wspierane przez Stwórz własną unikalną stronę internetową przy użyciu konfigurowalnych szablonów.
  • indeks
  • Strona Główna
  • Menu
  • NEWS
  • Kontakt
  • WYPASY
  • Statystyki
  • Byczy Ekwipunek
  • O BYKU
  • BYCZE ZDOBYCZE
  • BLOG