Góry Świętokrzyskie - Łysica - październik 2018
|
Statystyki
Relacja
No cóż, niewiele da się tu napisać.
Dosłownie przy okazji powrotu z Lubelskiego zahaczyliśmy z bratem o Góry Świętokrzyskie. Brakowało natenczas jeszcze dwóch szczytów do Korony Gór Polski, więc ten najmniejszy wypadało zaliczyć. Start z przyjemnie położonego miasteczka o nazwie Święta Katarzyna. Przy głównej drodze dominuje niemały kościół. Stamtąd też zaczyna się czerwony szlak na najwyższy szczyt tychże wzniesień. Na wejściu do lasu bramka i opłata 7 złotych za wejście do parku narodowego. Co dalej? Cóż. Lekko pod górę w bukowo-jodłowym lesie. Miejscami nawet po podestach z drewna. Po połowie godziny zameldowaliśmy się na zalesionym szczycie Łysicy. Jedyne co go odróżnia od pozostałych punktów na szlaku, to to, iż w okolicy wierzchołka leży sporo głazów. Na czubku krzyż i kilka informacji. Zero widoków. Powrót do auta w pół godziny. Pogoda ładna. Kolory jesienne. Ogólnie cóż, nudno. No ale, co kto lubi.
|
| ||||||||








