Beskid Wyspowy - Mogielica - grudzień 2009
|
Statystyki
Relacja
Od kilku dni śledziłem prognozy pogody. Nie zapowiadało się zbyt ciekawie, ale co tam. Zew to zew – nie było dyskusji. Padło na Wyspowy i jego królową, czyli Mogielicę. Pobudka o czwartej rano razem z żonką i w drogę.
W Szczawie zameldowaliśmy się około 7:30 i stamtąd ruszyliśmy niebieskim szlakiem. Lekki mrozik i czyste niebo rokowały na ładną pogodę. Z nóżki na nóżkę, w towarzystwie górującej nad nami Mogielicy, pokonywaliśmy kolejne metry, a naszym oczom ukazywało się coraz więcej ciekawych widoków. Warunki na szlaku były znakomite. Grunt był zmrożony, słońce przygrzewało, morda się śmiała, wszystko wokół było widać – czegóż chcieć więcej. Kiedy dotarliśmy na polanę pod Mogielicą, ukazały nam się Tatry i Babia Góra, a z wieży widokowej na szczycie mieliśmy wspaniałą panoramę 360 stopni. Wokół pełno „wysp” skąpanych w morzu mgieł oraz szczytów pobliskich i tych bardziej oddalonych. Bardzo ładnie prezentowały się Gorce, Beskid Sądecki, Tatry oraz stojąca dumnie, dziś zupełnie „nienachmurzona”, Babia Góra. Po drugim śniadaniu i nacieszeniu oczu widokami zeszliśmy z powrotem na dół tym samym szlakiem, robiąc sobie jeszcze leżakowanie na jednej z odwiedzonych polanek. Pogoda do samego końca była cudowna. Przez około godzinę maszerowałem w samej podkoszulce z długim rękawkiem. Grudzień to był czy maj? Podsumowując: Mogielica po raz drugi przywitała mnie cudowną pogodą i wspaniałymi widokami. Mogłem śmiało stwierdzić, że Beskid Wyspowy jest jednym z ładniejszych masywów górskich w Polsce. Baterie zostały naładowane. Na jakiś czas.
|
| ||||||||




















