Mała Fatra - luty 2013
|
Statystyki
Relacja
Nareszcie udało się obejrzeć moje ukochane pasmo w zimowej scenerii.
Nie było może dużo do oglądania ze względu na kiepskie warunki ale to wystarczyło aby zechcieć więcej. W składzie z Bacą wystartowaliśmy pod hotelem Diery właśnie Dierami w kierunku przełęczy między Rozsutcami. Dziury zimą równie piękne jak w każdej innej porze roku. Dodatkowo sporo trudniejsze do przejścia. Co prawda nie zakładaliśmy jeszcze raków ale w kilku miejscach dziaby okazały się bardzo pomocne. Wszędzie pełno lodu i sopli. Naprawdę sporo zabawy. Przed samą przełęczą trzeba było założyć rakiety. Na tychże właśnie dotarliśmy do wiaty gdzie zapadła decyzja co dalej. No właśnie - głównym daniem miał być Wielki Rozsutec. Ten jednak był cały w mleku. Pogoda nie rokowała żadnej poprawy więc wybraliśmy tego mniejszego z braci i po niedługim popasie uderzyliśmy właśnie nań. Powyżej lasu przed samą skałą tego małego wariata przezbroiliśmy rakiety w raki. Dziaby w łapy i w górę. Poszło w miarę gładko. Sporo śniegu, kilka miejsc gdzie chwilkę zabawiliśmy i jużci na szczycie. Nawet słoneczko na chwilę pokazało zza chmur swoją tarczę. Po nie długim czasie zeszliśmy na dół i po ponownym przezbrojeniu sprzętu wróciliśmy na Diery. Na samym końcu zamiast dolnymi zeszliśmy nowymi skąd dotarliśmy w miejsce naszego startu. Podsumowując. Z planu A wyszedł plan B ale co tam - było bardzo fajnie - wszystkiego po trochu. I jest powód żeby wrócić zimą (nie byle jaki :-) ). Dzięki Baco - zdravim. Ślad w odwrotnym kierunku - my chyba szliśmy pod prąd
|
| ||||||||




























