Beskid Sądecki - luty 2025
Statystyki
Max wysokość |
Przewyższenia |
Ilość km |
Dzień |
Radziejowa 1266m |
+ 1408m - 681m |
23km |
1 dzień |
Skrzyżowanie na Przehybie 1150m |
+ 359m - 1069m |
16km |
2 dzień |
|
Relacja
Kontynuując cykl zamazywania nieprzebytych "kawałków" Głównego Szlaku Beskidzkiego padło tym razem na odcinek pomiędzy Krościenkiem nad Dunajcem a Schroniskiem PTTK na Przehybie. Sobotniego poranka wystartowałem z domu około godziny szóstej. Po ósmej trzydzieści byłem na miejscu - na parkingu parafialnym przy Kościele Chrystusa Dobrego Pasterza (parking bezpłatny). Tam naparłem od razu ostro na GSB i około południa wylądowałem w schronisku. Pokój był w tym czasie sprzątany tak więc po zjedzeniu niemałego schabowego udałem się na Radziejową. Wróciłem tuż przed 15. Pokój gotowy tak więc zakotwiczyłem, wziąłem kąpiel i resztę dnia przeznaczyłem na relaks. Warunki na trasie tego dnia były niezłe. Lekki mróz, trochę chmur, bardzo delikatnie posypało śniegiem. Na szlaku w niższych partiach warstwa śniegu od 1cm do max 5. Wyżej ciut więcej ale wszystko przedeptane i ładnie ubite. Tatry pod pierzynką. Ludzi umiarkowana ilość - mniej niż ostatnio w Gorcach. Dnia drugiego pobudka po szóstej. Poczekałem na otwarcie bufetu gdzie jako poranne paliwo wpadła jajecznica z 8 jaj i kawa. Od samego świtu w schronisku lekkie poruszenie bo z jego okien na południowej ekspozycji przepięknie było widać Tatry. Ja wyruszyłem na szlak 8:30. Przy radiowo-telewizyjnej - 87 metrowej wieży na Przehybie odbiłem niebieskimi znaczkami w kierunku Szczawnicy, Warunki na marsz idealne. Około 10 stopniowy mróz. Śnieg sympatycznie trzeszczał pod butami a słońce przyjemnie przygrzewało po polikach. No i te uśmiechnięte Tatry. Dopiero około południa zaczęły chować się pod gromadzącymi się chmurami. Tuż przed Szczawnicą odbiłem jeszcze z niebieskiego szlaku na szlak czarny w kierunku Bereśnika. Tam zaliczyłem kawę w Bacówce pod Bereśnikiem i dalej żółtymi znakami zszedłem do miasteczka. Reszta trasy to asfalt od Szczawnicy do Krościenka z oscypkiem w garści wzdłuż meandrującego Dunajca - poszło dosyć sprawnie. Po 12 byłem przy samochodzie. Fajny wypad. Schronisko na Przehybie też całkiem spoko - obawiałem się trochę jak tam będzie wyglądał mój pobyt ze względu na negatywny odbiór z przed 14 lat - cytując własnego siebie: "Schronisko dla mnie in minus. Kiełbasa (wielkości haniebnej) i na dodatek pokrojona w plasterki, tak aby danie wyglądało na obfite. Poza tym niezbyt ciepła. Wizualnie w środku stołówka wygląda jak w szpitalu" Tym razem posiłki solidne i smaczne. Stołówka przytulna. Kawa dobra. Obsługa miła. Wszędzie aż za ciepło. Łazienki widać że po niedawnym remoncie. Nie ma się absolutnie do czego przyczepić. 1 dzień
2 dzień
|
| ||||






















