Tatry - maj 2013
|
Statystyki
Relacja
Na weekend majowy było kilka wariantów.
Padło na Tatry ze względu na zapowiadającą się tego dnia ładną pogodę. W planie chcieliśmy przejść Suchą Wodą do Murowańca i dalej na Krzyżne skąd chcieliśmy zejść do Piątki. Tam kimono na glebie i następnego dnia powrót jakośtam... Niestety trochę się pokiełbasiło. Początek do Hali i kawałek dalej przebiegał bardzo dobrze. Pogoda niezła, nastroje bojowe. Bardzo szybko nasze nastawienie przekalibrowały pomruki z nieba. Postanowiliśmy iść dalej i w razie czego zejść czarnym szlakiem z powrotem z rejonu Czerwonego Stawu. Nic się nie działo więc parliśmy do przodu. Jakieś 40 minut przed osiągnięciem Przełęczy Krzyżne zaczęło padać i dosyć mocno grzmieć. Decyzja była natychmiastowa. W tył zwrot i na dół. Grzmoty się nasiliły, deszcz zamienił się w grad, później w intensywny deszcz, znowu w grad. Gdy dotarliśmy do Czerwonego Stawu hałasy się już nieco uspokoiły ale towarzyszyły nam do samego Murowańca. Przyznam że dałoby radę zapewne dojść do celu ale pewne doświadczenia z burzą w górach już nabyliśmy więc kolejnych nam nie trzeba. Warunki na szlaku kiepskie. Z początku oblodzenia, później zapadający się mokry, śliski śnieg (w którym pomiędzy kamieniami złamałem jeden kijek). Dodać muszę że cały przemokłem i chyba najwyższy czas zastanowić się nad wymianą obuwia oraz kurtki. W związku z powyższym zadecydowaliśmy że drugiego dnia tym razem nie będzie. Podsumowując: Mimo wielu trudności , jestem zadowolony. Oczy nacieszyłem, rozruszałem zatarte gnaty, poplotkowałem z Bacą ;-) i kupiłem oscypka. Droga powrotna do domu - o dziwo ! Spokojna i z najmniejszym natężeniem ruchu jakie kiedykolwiek widziałem na Zakopiance i A4. |
| ||||||||



















