Sudety Środkowe - Waligóra i Chełmiec - styczeń/luty 2026
Statystyki
Max wysokość |
Przewyższenia |
Ilość km |
Dzień |
Waligóra 943m |
+/- 1048m |
ok 23km |
1 dzień |
I etap - Trójgarb 778m II etap - Chełmiec 851m |
+/- 264m +/- 269m |
4,4km 6,2km |
2 dzień |
|
Relacja
Mieliśmy jechać w góry tydzień wcześniej, ale choroba na kilka dni zmiotła mnie z planszy. W efekcie wyjazd w Góry Kamienne i Wałbrzyskie z Tomkiem przesunął się na przełom stycznia i lutego.
Dzień pierwszy — 31 stycznia. Nieco po ósmej rano zakotwiczyliśmy wóz w Unisławiu Śląskim. Stamtąd zrobiliśmy pętlę — momentami improwizowaną, bo szlak lubił się „gubić” — przez Lesistą Wielką, sanatoryjne Sokołowsko, Kostrzynę, Waligórę, Andrzejówkę i Bukowiec. Około pięciu stopni mrozu, brak opadów, okrojone odcienie szarości. Początek trasy delikatnie pod górę. Za Lesistą Wielką na zejściach pojawiły się pierwsze oblodzenia. Dalej, aż do Rozdroża pod Waligórą, było ich już całe mnóstwo. Bez raczków nie dałoby rady. Miejscami, żeby nie połamać kulasów, trzeba było uskuteczniać dupozjazdy. Na najwyższy szczyt Gór Kamiennych weszliśmy i zeszliśmy od strony południowej — odpuszczając wątpliwą przyjemność zjazdu popularną stromizną w kierunku Andrzejówki. W schronisku obiad i krótka przerwa. Ostatni etap to podejście na Bukowiec i zejście niebieskim szlakiem do Unisławia. Fajny, mocny dzień. Nocleg mieliśmy zaklepany w centrum Boguszowa-Gorce. Dzień drugi - 01 lutego. Plan zakładał pętlę z Dzielnicy–Gorce przez Chełmiec i Trójgarb, ale drobna kontuzja Tomka wymusiła korektę. Przed wschodem słońca zrobiłem więc sam „na szybko” Trójgarb z parkingu pod starą bacówką w Lubominie. Minus jedenaście stopni, zero przejaśnień. Na szczycie duża wieża i… zero widoków. Po dziewiątej zgarnąłem Tomka z kwatery. Podjechaliśmy na parking pod Chełmcem i weszliśmy żółtym szlakiem na szczyt. Tam symboliczna „koronacja” brata — kończył zdobywanie 28 szczytów KGB — i powrót przez Mały Chełmiec do auta. Pogoda lepsza niż dzień wcześniej, momentami nawet błękit. W samochodzie i na pobliskim Orlenie uzupełniliśmy kalorie i płyny, po czym po trzech godzinach jazdy wróciliśmy do domu. Fajny wypad. Mroźny, śliski i w większości „czarno-biały”. 1 dzień
Byczy ekwipunek - 1 dzień
2 dzień - 1 etap
Byczy ekwipunek 2 dzień
|
2 dzień - 2 etap
| ||||||
































